środa, 14 czerwca 2017

Świat kości

Siedziałem na sofie rozmyślając o tym co czeka mnie w przyszłości. Nikt nie sądził, że to wszystko potoczy się tak dziwną ścieżką. Kupiłem sobie świnkę, byłem szczęśliwy. Nazwałem prosiaka Stiw, bo brzmiało jak staw, a moje problemy ze stawami stawały się coraz bardziej widoczne i odczuwalne. Moje myśli pobiegły w kierunku zrobienia herbaty z cytryną. Ocknąłem się. Wstałem i zagotowałem wodę. W tym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Alicja miała wpaść do mnie na kawę. Kompletnie o tym zapomniałem.
Fizjoterapeutka co tydzień przychodziła żeby pogadać o moim układzie kostnym. Sam nigdy nie piłem kawy. Po mleku miałem odruchy wymiotne. Nienawidziłem tego uczucia, a sam zapach kawy nie cieszył mnie tak bardzo jak Alicji. Ona chyba była uzależniona. W sumie trudno mi było powiedzieć. Nigdy nie interesowałem się jej życiem prywatnym. Zawsze to ona pytała się o moje. Powiedziałbym, że nic o niej nie wiedziałem, ale tak nie było. Pomimo braku rozmów na temat jej życia wiedziałem o niej więcej niż ktokolwiek inny. Znałem jej mowę ciała. Po za kawą kochała czekoladę. Zawsze jedliśmy banany w czekoladzie. Ja do malinowej herbaty, ona do zbyt mlecznej kawy.
Otworzyłem drzwi. Alicja mnie przytuliła po czym bez słowa weszła do środka. Była dziwnie wesoła w tej ciszy.
- Mariusz ... -szepnęła mi do ucha wyciągając kawę z górnej półki.
Spojrzałem na nią pytająco.
- Nie uwierzysz co przed chwilą widziałam...

Nigdy nie spodziewał bym się ze usłyszę od niej te słowa.