Dzień dobry – tak się witam z każdym nadchodzącym dniem. Mówię: „Dzień dobry piękny… Co masz dziś dla mnie do zaoferowania?” A on odpowiada. Zwykle rozmawiamy o jedzeniu, szkole, takich zwykłych, normalnych codziennych sprawach.
Dziś
opowiedział mi o wspomnieniach. Wspomnieniach z dni, w których walczyło się o
wolność. Wspomnieniach ludzi, którzy zostali zmuszeni do walki o swoje prawa.
Wspomnieniach emocji zbyt ciężkich i trudnych do opisania. Dziś opowiedział mi
o kompromisie, zawartym 23 lata temu. Kompromisie zupełnie nie idealnym, ale
zapewniającym zgodę. Dziś opowiedział mi
o planach. O planach na lepsze jutro. Planach na spacer. Planach na walkę.
Planach na działanie.
Dziś
jest teraz i nie wróci nigdy. Historia lubi jednak zataczać koło. Przeszłość
sama z siebie nie wyciąga wniosków. Teraźniejszość musi zacząć słuchać. Słuchać
przede wszystkim siebie nawzajem.
Słuchać
i słyszeć. Wyciągać wnioski.
Nigdy
nie czułam się tu bezpiecznie. Jakby ziemia po prostu nie była moim domem.
Ostatnio jednak jest tylko gorzej. Bezpieczeństwo brzmi archaicznie, anarchistycznie. O
wszystko trzeba się martwić, aby żyć zgodnie z prawem. O wszystko zaczynam się
zamartwiać. Dzień mnie połyka. Rozmowa trwa wieki. Inni ludzie działają. Ich
strach schował się pod kocem z wkurwienia.
Wirus
czy nie wirus. Aborcja czy nie aborcja. Człowiek to człowiek.
Człowiek
to człowiek i ma swoje prawa. Człowiek to człowiek i ma swoje poglądy.
Prawo
to prawo. Człowiek to człowiek. Rząd to zabawa.