czwartek, 29 października 2020

Kompromis. Bezpieczeństwo. Przeginka.

Dzień dobry – tak się witam z każdym nadchodzącym dniem. Mówię: „Dzień dobry piękny… Co masz dziś dla mnie do zaoferowania?” A on odpowiada. Zwykle rozmawiamy o jedzeniu, szkole, takich zwykłych, normalnych codziennych sprawach.

Dziś opowiedział mi o wspomnieniach. Wspomnieniach z dni, w których walczyło się o wolność. Wspomnieniach ludzi, którzy zostali zmuszeni do walki o swoje prawa. Wspomnieniach emocji zbyt ciężkich i trudnych do opisania. Dziś opowiedział mi o kompromisie, zawartym 23 lata temu. Kompromisie zupełnie nie idealnym, ale zapewniającym zgodę.  Dziś opowiedział mi o planach. O planach na lepsze jutro. Planach na spacer. Planach na walkę. Planach na działanie.

Dziś jest teraz i nie wróci nigdy. Historia lubi jednak zataczać koło. Przeszłość sama z siebie nie wyciąga wniosków. Teraźniejszość musi zacząć słuchać. Słuchać przede wszystkim siebie nawzajem.

Słuchać i słyszeć. Wyciągać wnioski.

Nigdy nie czułam się tu bezpiecznie. Jakby ziemia po prostu nie była moim domem. Ostatnio jednak jest tylko gorzej. Bezpieczeństwo brzmi archaicznie, anarchistycznie. O wszystko trzeba się martwić, aby żyć zgodnie z prawem. O wszystko zaczynam się zamartwiać. Dzień mnie połyka. Rozmowa trwa wieki. Inni ludzie działają. Ich strach schował się pod kocem z wkurwienia.

Wirus czy nie wirus. Aborcja czy nie aborcja. Człowiek to człowiek.

Człowiek to człowiek i ma swoje prawa. Człowiek to człowiek i ma swoje poglądy.

Prawo to prawo. Człowiek to człowiek. Rząd to zabawa.