poniedziałek, 22 lutego 2016

Wpadanie~sytuacja

Szłam, nie właściwie to biegłam… No nie do końca biegłam, bo nie był to bieg … raczej szybki chód, chyba… Załóżmy…  

Po prostu poruszałam się dość szybko po przystanku. Chodziłam od słupa do słupa zapatrzona w telefon komórkowy. Z każdym krokiem nabierałam prędkości. Szłam szybciej i szybciej aż moją sekwencję ruchu można było nazwać biegiem. W tym momencie wpadłam wprost w brzuch jakiegoś wielkiego faceta. Śmierdział. Myślałam, że zaraz się wtopię w jego tłuszcz i warstwę koszulek. Złapał mnie za plecak i odciągnął od siebie po czym powiedział – Ostrożniej. I odszedł. Myślałam, że mnie skrzyczy/ochrzani cokolwiek, ale nie. On był tak opanowany, zadowolony i jednocześnie obojętny, że w ogóle się nie przejął. Stałam przez chwilę osłupiała i patrzyłam się jak odchodził. Wtedy wpadł na mnie jakiś chłopak. Trzymał telefon komórkowy w jednej dłoni a w drugiej trzymał notes z długopisem. Spojrzał się na mnie jak na ducha po czym wydukał przepraszam. Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam – Ostrożniej. Był bardziej zdezorientowany niż ja kilka minut wcześniej.Po chwili zapytał mnie – Jak to zrobiłaś? Spojrzałam w chodnik, a potem odwróciłam wzrok, na horyzoncie było jeszcze widać otyłego faceta.- Dokładnie tak jak on. Dokładnie tak jak powinni robić ludzie. Dokładnie tak jak powinnam.