Szłam, nie właściwie to biegłam… No nie do końca biegłam, bo
nie był to bieg … raczej szybki chód, chyba… Załóżmy…
Po prostu poruszałam się dość szybko po
przystanku. Chodziłam od słupa do słupa zapatrzona w telefon komórkowy. Z
każdym krokiem nabierałam prędkości. Szłam szybciej i szybciej aż moją
sekwencję ruchu można było nazwać biegiem. W tym momencie wpadłam wprost w
brzuch jakiegoś wielkiego faceta. Śmierdział. Myślałam, że zaraz się wtopię w
jego tłuszcz i warstwę koszulek. Złapał mnie za plecak i odciągnął od siebie po
czym powiedział – Ostrożniej. I odszedł. Myślałam, że mnie skrzyczy/ochrzani cokolwiek, ale nie. On był tak opanowany, zadowolony i jednocześnie obojętny, że
w ogóle się nie przejął. Stałam przez chwilę osłupiała i patrzyłam się jak
odchodził. Wtedy wpadł na mnie jakiś chłopak. Trzymał telefon komórkowy w
jednej dłoni a w drugiej trzymał notes z długopisem. Spojrzał się na mnie jak
na ducha po czym wydukał przepraszam. Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam –
Ostrożniej. Był bardziej zdezorientowany niż ja kilka minut wcześniej.Po chwili zapytał mnie – Jak to zrobiłaś? Spojrzałam w
chodnik, a potem odwróciłam wzrok, na horyzoncie było jeszcze widać otyłego
faceta.- Dokładnie tak jak on. Dokładnie tak jak powinni robić
ludzie. Dokładnie tak jak powinnam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz