Czajnik z krzewem owocwym
- Babciu, a skąd tu ten czajnik?
- Ten czajnik? Ten tu, z którego wyrasta nowe życie?
- Tak...
- Kiedyś ja i twój dziadek nie mieliśmy zbyt wiele pieniędzy i nie stać nas było nawet na czajnik, więc gdy, chcieliśmy zagotować wodę na herbatę chodziliśmy do naszych sąsiadów. Pewnego poranka pani Kosewska nie otworzyła nam domu. Ja i twój dziadek pukaliśmy i pukaliśmy, a do drzwi nikt nie przychodził. Bardzo się wystraszyliśmy, tym bardziej gdyż pani Kosewska była w ciąży. Weszliśmy przez uchylone okno, ledwo co udało nam się je otworzyć.
-Włamaliście się do domu?
- Tak wyszło ... Słuchaj dalej. Przeszliśmy do sypialni sąsiadki. Baśka leżała w łóżku, widać było, że źle się czuła. Jej męża nie było w domu więc nikt nie mógł jej pomóc. Twój dziadek zadzwonił do lekarza, by przybył i pomógł pani Kosewskiej. Okazało się, że Basia się przeziębiła, a w ich domu panowała zbyt duża temperatura i mogło dojść do niebezpieczeństwa dla dziecka. W zamian za ratunek pani Basia kupiła nam czajnik, a gdy twoja mama na dzień ojca próbowała dziadkowi zrobić kawę upuściła gorący czajnik na żelazny wieszak i dno się popsuło. Czteroletnia dziewczynka uznała, że ten czajnik fajnie by wyglądał z drzewkiem w środku i kilka lat temu na dzień ojca posadziła w czajniku krzewy owocowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz