A najgorszy jest ten moment oczekiwania. Ta niewiedza i bezradność. Wymyślanie różnych scenariuszy. Rozmyślanie czy nic się nie stało. Szukanie błędów i ewentualnych innych możliwości.
Siedzę zasłuchana.
Wyczekuję znaku
życia, odpowiedzi.
A dostaję ciszę...
Najmocniejszy akcent.
Taki tłumik głosu
rozsądku, mądrości.
I rodzi się myśl. Jedna za drugą.
Ścigają się zasłaniając obraz.
Czarno. Mroczki. Brak widzenia. Do widzenia.