sobota, 9 stycznia 2016

Zdjęcie + historyjka

 Obudziłam się dzisiaj koło dziesiątej. Nie był to dla mnie jakiś wyczyn. Normalnie w soboty wstaję koło tej godziny. Smutno mi jednak było, gdy zobaczyłam na dworze cieniusią warstwę śniegu. Pomyślałam, że mama na pewno nie pozwoli mi wyjść na nawet króciutki spacerek by nacieszyć się śniegiem ...  
foto:N.B.
~Ale przecież mama jeszcze śpi ... Wczoraj pracowała do późna ... Może .. ~ po mojej głowie snuły się różne myśli, aż uznałam że wyjdę. Liczyła się każda sekunda... Moja mama mogła wstać w każdej chwili. Szybko założyłam skarpetki i przebrałam piżamę na normalne ciuchy. Złapałam za aparat i wyszłam z pokoju na korytarz. Zeszłam cichutko po schodach i ubrałam kurtkę zimową i kozaki. Włączyłam światło w łazience dla nie poznaki, zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu z aparatem zawieszonym na szyi. Przekroczyłam furtkę mojego domu i zrobiłam zdjęcie oszronionego płotu na znak przekroczenia granicy/wolności i ruszyłam przed siebie. Szłam sobie chodnikiem przez kilka minut. Spojrzałam na zegarek by zorientować się czy mogę iść dalej czy powinnam już zawrócić do domu. W tym momencie potknęłam się o płytę chodnikową i prawie wpadłam na kota idącego przede mną.
foto:N.B.
- Przepraszam kociaku! - bąknęłam do kociaka i przystanęłam by sfotografować pień drzewa pokryty szronem. Starałam się by idealnie złapać ostrość. Kliknęłam guzik by pstryknąć zdjęcie. Za mną przejechało głośno turkoczące auto. Już myślałam, że to babcia z dziadkiem jeżdżą po całej okolicy i szukają swojej najstarszej wnuczki, ale gdy się odwróciłam zauważyłam jakiegoś młodego mężczyznę za kółkiem.  Postanowiłam wracać już do domu. Moja mama mogła przecież właśnie wstawać. Wprawdzie mogła myśleć, że siedzę w łazience, ale ile można?! Po za tym czułam że zimo daje mi się we znaki. Szybkim krokiem ruszyłam więc tą samą uliczką do domu.

FOTO:Natalia Brzozowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz