czwartek, 29 grudnia 2016

Love your world

Ja. Każdy z nas ma swoje ja. Ma konkretne cechy charakteru i wyglądu. Ma również swoje otoczenie, które w dużym stopniu je kształtuje. Każdy ma jakieś otoczenie, ludzi obok, kolory smaki, rzeczy, które mają wpływ na nasze samopoczucie.
Powinniśmy doceniać nasze otoczenie. Dzięki niemu jesteśmy jacy jesteśmy. Zmiany zachodzące w otoczeniu zachodzą też w nas... Trzeba się cieszyć z tego co się ma, ale jednocześnie nie zamykać się na zmiany. Bo zmiany w większości wychodzą nam na dobre. Bądźmy sobą i cieszmy się życiem! Kochajmy to co mamy!

czwartek, 8 grudnia 2016

A może niewidzialna?

Bardzo często utożsamiamy się z różnymi czynnikami, rzeczami... Ja na przykład bardzo często utożsamiam się z wiatrem... jestem niewidzialna. Dla większości niezauważalna... Ale jednocześnie potrafię przywiać burzę, czy pchnąć kogoś w dobrym kierunku;)

środa, 9 listopada 2016

Szłam ulicą, rozglądając się w około. W pewnym momencie zauważyłam przepiękne drzewo. Stałam przed nim i zastanawiałam się czym tak naprawdę mnie zachwyca.
To było zwykłe drzewo. Liście przygotowywały się do podróży na ziemię. Całe żółte wyczekiwały tylko na odpowiedni moment.
Wtedy spojrzałam na płot stojący przed nim. Zdawał się mnie wołać. Jak gdyby nigdy nic wyjęłam z kieszeni telefon i stanęłam obok. Przymierzyłam się i zrobiłam zdjęcie. Tak po prostu. Dla zabawy...

wtorek, 1 listopada 2016

Usiadłem na ławce. Wiatr próbował opatulić mnie i moich przyjaciół. Jednak tylko ja poczułem listopadowy chłód. Przeżegnałem się. Wyjąłem ze skrytki zmiotkę ze skrytki i pozbyłem się wody z posadzki. Wyciągnąłem z siatki kwiaty i ustawiłem tak jak zawsze ustawiała moja mama. Porozmawiałem chwilę z rodziną i przyjaciółmi, po czym schowałem zmiotkę. Pomodliłem się jeszcze raz, zapaliłem znicz i odszedłem. Miałem zamiar wrócić tam już niedługo... Być może na stałe...

środa, 26 października 2016

Nic

Słowo nic jest bardzo często naszą odpowiedzią na wszystko. Na każde pytanie można odpowiedzieć nic. Tylko co to tak właściwie oznacza?
W słowie nic kryje się tyle innych słów... Tyle prawdy i tyle kłamstwa w jednym wyrazie...

niedziela, 23 października 2016

Przyjaźń

Czasem wydaje się nam,że znamy się na przyjaźni. Fakt, że mieliśmy i mamy przyjaciół sprawia, że wiemy na czym to polega jak to działa, wiemy kiedy ktoś jest naszym przyjacielem, a kiedy jest coś nie tak. Okazuje się jednak, że to nieprawda. Każda przyjaźń jest inna, tak jak każdy jest inny. Dla jednego przyjaźń to częste konwersacje, dla innego wspólnie miło  spędzony dłuższy czas, a dla jeszcze innego to po prostu ciche spojrzenia rozumiejące wszystko i pomagające w każdej sytuacji. Wszystko się jakoś łączy... Ale czasem może być problem... bo dla jednego przyjaźń to szczerość i zaufanie - wiedza o wszystkim, a druga osoba woli się nie dzielić wszystkimi przeżyciami. Wtedy może nastąpić tzw próba przyjaźni ... Jeśli uda wam się zrozumieć bądź żyć w tej różnicy będziecie dalej przyjaciółmi... Odróżniajmy jednak przyjaźń z serca i znajomość sposodowana trudnoscią w wyrażaniu własnej opinii.

środa, 21 września 2016

Niektóre rzeczy i osoby w naszym życiu są po prostu dziwne.
Niby są chore, a tak naprawdę jeżdżą sobie po sklepach i nie chodzą do szkoły czy pracy. Mówią, że kochają, ale tak naprawdę mają w nosie. Chcą szczerości, a za nią się obrażają.
Spotykana jest też inna dziwność. Przynajmniej prze zemnie. Jest kilka takich osób i rzeczy w moim życiu, co sprawiają, że dziwność nie ma znaczenia i liczy się tylko zabawa.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Cisza

Czy cisza jest czymś naturalnym?
Mówią żeby wsłuchać się w naturę... Natura nie jest ciszą, ale może uspokajać.
Czy jeżeli my nie wydajemy żadnych głośnych odgłosów to znaczy, że jest cicho? Przecież ludzie dookoła mogą być nad wyraz głośno.
jeśli dookoła nas naprawdę będzie cisza to czy nie będziemy sami jej niszczyć? Nasze serce przecież nie bije bezgłośnie.
A co mogą powiedzieć głusi? Co to znaczy naprawdę nic nie słyszeć?

sobota, 6 sierpnia 2016

Normalność

Czy jeśli staniesz się taki jak inni będziesz normalny? Na czym polega ta normalność... Ludzie się pytają "dlaczego nie możesz być bardziej normalny"? Czy w życiu nie chodziło o to aby się wyróżniać? Czy normalność to bycie innym, czy właśnie na odwrót? Jeśli wszyscy są dziwni na swój sposób, to osoba nienormalna była by czyjąś kopią?

czwartek, 4 sierpnia 2016

Bądź sobą

Zakładam, że: Jesteś często bardzo wredny dla innych ludzi, po prostu tak już masz. Ludzie mówią nie zmieniaj się, przecież taki już jesteś. Mimo, że obrażasz mnie często przecież tamten jest gorszy, przecież i tak cie lubią. Mogę też mieć inne zdanie - Powinieneś się zmienić nie być wrednym! Myślisz, że nie wiem że to trudne? Tracisz przyjaciół! Jesteś okropny dla innych, sam wiesz że nie chcesz już tak... Jednak nie potrafisz całkowicie usunąć nawyku obrażania innych. Tylko, że jak zamienisz CZĘSTO na CZASEM nie pożegnasz się z byciem sobą, a z byciem niemiłym. To trudne, ale sam wiesz, że jak ktoś jest dla ciebie wredny nie czujesz się dobrze. Może to on/ona zaczyna cie obrażać więc odpowiadasz mu tym samym? Może lepiej nie popełniać tych samych błędów co te "ukochane przez ciebie istoty"? Może lepiej odpowiedzieć na obelgę komplementem, czy (zależy jaka osoba no nie? :)) nie nie miłym faktem? Pamiętaj, że wszyscy jesteśmy wyjątkowi, każdy na swój indywidualny niesamowity sposób, i obrażają zwykle ci zazdrośni o niektóre doskonałości.

sobota, 2 lipca 2016

- Ala...
- Co chcesz?
- Pomóż mi
- Ale w czym?
- On mnie nie lubi!
- Ale kto?
- No, Rafał!
- Aaa Ale jak ja mam ci pomóc?
- No nie wiem właśnie... Weź mu coś powiedz...
- A przypadkiem ostatnio nie prosiłaś o to samo kilku innych osób?
- No, ale on nadal mnie lubi tylko jako koleżankę...
- Lena! Jeśli nie podobasz mu się taka jaka jesteś nic nie robiąc to chyba nie warto. Jeśli tyle osób próbowało już na niego wpłynąć to chyba czas sobie odpuścić. Nie można nikogo zmusić do miłości. Możesz się starać żeby ktoś cię zauważył, ale jeśli się komuś narzucasz to już nie to samo...

wtorek, 14 czerwca 2016

Życie nie rozpieszcza.
Ciesz się tym co masz, bo za rogiem czai się wróg.
Czas to największy dar jaki daje ci życie. Twoim największym darem jaki możesz dać jest miłość.
'Don't worry be happy'

poniedziałek, 2 maja 2016

Czajnik z krzewem owocwym

- Babciu, a skąd tu ten czajnik?
- Ten czajnik? Ten tu, z którego wyrasta nowe życie?
- Tak...
- Kiedyś ja i twój dziadek nie mieliśmy zbyt wiele pieniędzy i nie stać nas było nawet na czajnik, więc gdy, chcieliśmy zagotować wodę na herbatę chodziliśmy do naszych sąsiadów. Pewnego poranka pani Kosewska nie otworzyła nam domu. Ja i twój dziadek pukaliśmy i pukaliśmy, a do drzwi nikt nie przychodził. Bardzo się wystraszyliśmy, tym bardziej gdyż pani Kosewska była w ciąży. Weszliśmy przez uchylone okno, ledwo co udało nam się je otworzyć. 

-Włamaliście się do domu?

- Tak wyszło ... Słuchaj dalej. Przeszliśmy do sypialni sąsiadki. Baśka leżała w łóżku, widać było, że źle się czuła. Jej męża nie było w domu więc nikt nie mógł jej pomóc. Twój dziadek zadzwonił do lekarza, by przybył i pomógł pani Kosewskiej. Okazało się, że Basia się przeziębiła, a w ich domu panowała zbyt duża temperatura i mogło dojść do niebezpieczeństwa dla dziecka. W zamian za ratunek pani Basia kupiła nam czajnik, a gdy twoja mama na dzień ojca próbowała dziadkowi zrobić kawę upuściła gorący czajnik na żelazny wieszak i dno się popsuło. Czteroletnia dziewczynka uznała, że ten czajnik fajnie by wyglądał z drzewkiem w środku i kilka lat temu na dzień ojca posadziła w czajniku krzewy owocowe.

czwartek, 3 marca 2016

Na ziemi leżała zawieszka na drzwi. Symbolizowała możliwość bycia takim jak kiedyś. Jeszcze wczoraj zepsuta dziś jak nowa.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wpadanie~sytuacja

Szłam, nie właściwie to biegłam… No nie do końca biegłam, bo nie był to bieg … raczej szybki chód, chyba… Załóżmy…  

Po prostu poruszałam się dość szybko po przystanku. Chodziłam od słupa do słupa zapatrzona w telefon komórkowy. Z każdym krokiem nabierałam prędkości. Szłam szybciej i szybciej aż moją sekwencję ruchu można było nazwać biegiem. W tym momencie wpadłam wprost w brzuch jakiegoś wielkiego faceta. Śmierdział. Myślałam, że zaraz się wtopię w jego tłuszcz i warstwę koszulek. Złapał mnie za plecak i odciągnął od siebie po czym powiedział – Ostrożniej. I odszedł. Myślałam, że mnie skrzyczy/ochrzani cokolwiek, ale nie. On był tak opanowany, zadowolony i jednocześnie obojętny, że w ogóle się nie przejął. Stałam przez chwilę osłupiała i patrzyłam się jak odchodził. Wtedy wpadł na mnie jakiś chłopak. Trzymał telefon komórkowy w jednej dłoni a w drugiej trzymał notes z długopisem. Spojrzał się na mnie jak na ducha po czym wydukał przepraszam. Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam – Ostrożniej. Był bardziej zdezorientowany niż ja kilka minut wcześniej.Po chwili zapytał mnie – Jak to zrobiłaś? Spojrzałam w chodnik, a potem odwróciłam wzrok, na horyzoncie było jeszcze widać otyłego faceta.- Dokładnie tak jak on. Dokładnie tak jak powinni robić ludzie. Dokładnie tak jak powinnam.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Zdjęcie + historyjka

Siedziałam na kanapie oglądając telewizję. Byłam tak znudzona tą wieczną "gruźlicą", że nie wyobrażałam sobie tego wieczoru inaczej jak oglądając seriale w TV, zresztą jak zwykle. Cała szkoła bawiła się teraz na dyskotece z okazji świąt, a ja nie mogłam się na niej pojawić.
~Czemu to ja jestem ciągle chora? Dlaczego mama nie pozwala mi chodzić do szkoły, na dwór, czy gdziekolwiek indziej? Na pewno wtedy poczułabym się dużo lepiej! ~ byłam załamana ciągłym siedzeniem w domu.
W momencie, gdy główna bohaterka serialu, w który się wgapiałam od godziny, pukała do domu swojego przyjaciela, by go przeprosić, do moich drzwi również ktoś zapukał. Wstałam z kanapy i z kocem w ręku powlokłam się do drzwi. Sprawdziłam przez wizjer kto to. Myślałam, że moja choroba naprawdę się pogorszyła, gdyż widziałam tam jakąś dziewczynę podobną jak kropla wody do mojej kuzynki. Otworzyłam drzwi nie słuchając wołań mamy, żebym nie otwierała, bo to pewnie jakaś pomyłka. Dziewczyna uśmiechnęła się i przywitała.
- Cześć! Co tam u ciebie?
- Heej ... no ok ... a u ciebie?
- Nie wiesz kim jestem. Aż tak się zmieniłam?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Wprawdzie byłam chora, ale zapominanie osób to mała przesada. Zaczęłam po prosu wariować. Po krótkim namyśle wydusiłam do dziewczyny:
- Blanka?
- Tak! - wykrzyknęła uradowana i rzuciła mi się na szyję.
Zaprosiłam Blankę do środka. Usiadłyśmy na kanapie i rozmawiałyśmy o głupotach z naszego życia jedząc czekoladę znalezioną pod kanapą.
Po dłuższej rozmowie doszłam do wniosku, że nie mam pojęcia co Blanka robi u mnie w domu o siódmej wieczorem w dzień roboczy. Mieszkała z mamą kilka tysięcy kilometrów stąd.
- Właściwie Blanka... Co ty tu robisz?
***
Bla: Myślałam, że nigdy nie zapyta! Gocha była chora więc mogła dłużej myśleć niż zwykle, ale żeby po pół godziny?! Wydawało mi się to niemożliwe. Tak chciałam jej oznajmić, że przeprowadziłam się do babci i będę z nią chodzić do szkoły! Byłam pewna, że przekonam ciocię, by Gośka mogła wreszcie pójść do szkoły! A jak nie ja to babcia Lucia!

sobota, 9 stycznia 2016

Zdjęcie + historyjka

 Obudziłam się dzisiaj koło dziesiątej. Nie był to dla mnie jakiś wyczyn. Normalnie w soboty wstaję koło tej godziny. Smutno mi jednak było, gdy zobaczyłam na dworze cieniusią warstwę śniegu. Pomyślałam, że mama na pewno nie pozwoli mi wyjść na nawet króciutki spacerek by nacieszyć się śniegiem ...  
foto:N.B.
~Ale przecież mama jeszcze śpi ... Wczoraj pracowała do późna ... Może .. ~ po mojej głowie snuły się różne myśli, aż uznałam że wyjdę. Liczyła się każda sekunda... Moja mama mogła wstać w każdej chwili. Szybko założyłam skarpetki i przebrałam piżamę na normalne ciuchy. Złapałam za aparat i wyszłam z pokoju na korytarz. Zeszłam cichutko po schodach i ubrałam kurtkę zimową i kozaki. Włączyłam światło w łazience dla nie poznaki, zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu z aparatem zawieszonym na szyi. Przekroczyłam furtkę mojego domu i zrobiłam zdjęcie oszronionego płotu na znak przekroczenia granicy/wolności i ruszyłam przed siebie. Szłam sobie chodnikiem przez kilka minut. Spojrzałam na zegarek by zorientować się czy mogę iść dalej czy powinnam już zawrócić do domu. W tym momencie potknęłam się o płytę chodnikową i prawie wpadłam na kota idącego przede mną.
foto:N.B.
- Przepraszam kociaku! - bąknęłam do kociaka i przystanęłam by sfotografować pień drzewa pokryty szronem. Starałam się by idealnie złapać ostrość. Kliknęłam guzik by pstryknąć zdjęcie. Za mną przejechało głośno turkoczące auto. Już myślałam, że to babcia z dziadkiem jeżdżą po całej okolicy i szukają swojej najstarszej wnuczki, ale gdy się odwróciłam zauważyłam jakiegoś młodego mężczyznę za kółkiem.  Postanowiłam wracać już do domu. Moja mama mogła przecież właśnie wstawać. Wprawdzie mogła myśleć, że siedzę w łazience, ale ile można?! Po za tym czułam że zimo daje mi się we znaki. Szybkim krokiem ruszyłam więc tą samą uliczką do domu.

FOTO:Natalia Brzozowska